Hejj! Jest niedziela, mam pełno pracy, a zero czasu, ale oczywiście znalazłam dla Was chwilkę. Najlepiej będzie jak od razu zacznę od wtorku. We wtorek odbyła się wycieczka na basen, niestety mamy okropną dyrę, która nie puściła nas z rana tylko po 5 lekcji! Grrr. W autobusie jak to zawsze, jakieś rozmowy, hihy-śmichy :D Później przebranie się na strój i BASEN ! Wiele atrakcji :> Byłam prawie, że wszędzie. Bałam się trochę pójść na zjeżdżalnie, ale tak mnie korciło i okazało się, że jest cudowna ! Zjeżdżałam raz po raz. Chodziłam do rwącej rzeki, potoków i innych mniejszych lub większych basenów z atrakcjami, a nawet na świeże powietrze. Było cudnie. Minęły 3 godziny i trzeba było się zwijać. W autobusie jeszcze bardziej odbijało nam niż w tamtą drogę. Strasznie się uśmiałam. Byłam w domu około 21.
Najzabawniejsze jest to, że jak Ola pytała się mnie czy idę do szkoły jako jedyna odpowiedziałam, że oczywiście, a jak się okazało jako jedynej nie było mnie w szkole :D Reszta dni była nudnawa: ciągłe kartkówki i masa nauki. Przynajmniej wczoraj się wyrwałam i zabalowałam :>
Brat kupił bilety na Braci Figo Fagot. Jak ja ich uwielbiam ☺ Wszystko byłoby ładnie, pięknie tyle, że było wiele wad :
- mały lokal
- za dużo ludu
- włączone ogrzewanie - każdy spocony jak świnki
- gnietliśmy się jak sardynki w puszce
- ochroniarze nie byli przygotowani na to, że publiczność będzie chciała rozwalić barierki
- ruchoma barierka
- zbyt mało miejsca
- wokalista nie mógł się ruszyć, bo z góry było jakieś betonowe coś a przed nim od razu głośniki, przez co nie mógł się ruszyć
- brak powietrza
- byłam zgnieciona przez wieśków, którzy chcieli dostać się na scenę
- po ścianach ciekła woda od pary
Zwinęliśmy się około 23. Zabraliśmy moją siostrę z osiemnastki jej koleżanki i ruszyliśmy do Ostródy, gdzie mieszka dziewczyna mojego brata. Chcieliśmy pójść na jakąś imprezę, ale tam gdzie mogłabym wejść niespodziewanie się kończyła. Pojechaliśmy do domu tej dziewczyny. Przyjechała też jej czwórka znajomych. Ja już zamulałam, bo byłam strasznie zmęczona. Spać poszłam około 3:30, a pobudka była o 6:30. Po 7 byliśmy w domu, ja od razu w piżamki i do łózia, które na mnie czekało, zresztą z wzajemnością. Pospałam sobie do 11:30 i ominęłam tym samym kolejną, potencjalną niedzielę, którą mogłabym mieć zanotowaną w swoim dzienniczku do bierzmowania.To chyba tyle. Uciekam oglądać "Prawo Agaty" i odrabiać lekcje.
Wybaczcie za jakość zdjęć, ale moim telefonem i jeszcze, gdy wszyscy cię pchają dobrych zdjęć nie zrobisz.
XOXO
Anixx



Przynajmniej miałaś fajnie na basenie ;)
OdpowiedzUsuńAle ten koncert z tego co opisujesz to rzeczywiście ,, masakra ".
Zapraszam: zmixowany-blog.blogspot.com
looks like a great concert :)
OdpowiedzUsuńfollowing you now on gfc,maybe you want to do the same? :)
Figot Fagot perfekcyjna nuta na domówki! ;]
OdpowiedzUsuńZapraszam!
Fashion BLog by Szymon Kloc