niedziela, 22 marca 2015

Może kiedyś, może jutro


Witajcie owocki! 
Piszę dziś, bo po wczorajszym dniu byłam nietomna. Wstałam wczoraj już o 6, bo brat oczywiście miał zawody, które zresztą wygrał, ale to nieważne :D Ja nie przeszłam dalej na konkursie recytatorskim, ale mnie się podobało. Zresztą przegrana się nie czuję, bo pewna dziewczyna była jedyna w kategorii poezji śpiewanej i także nie przeszła dalej. Może kiedyś będę sławna. Należy próbować tyle razy ile się nie udaje!
 Można było zostać jeszcze i usłyszeć indywidualnie rady od jurorów. Ja osobiście byłam zdziwiona, że jeden z nich wyczuł, że piszę. Częściej śmieciowe teksty piosenek niż wiersze, ale zresztą pisanie to pisanie ;p Wróciłam dopiero około 16, bo niestety miałam jeszcze wizytę u lekarza. 
Pierwszy straszliwie męczący dzień w tygodniu w dodatku w sobotę (!) już za mną. Teraz czekam na środę, bo lecę odwiedzić braciszka.  
A Wy jak spędzicie tydzień przed świętami?
P.S. Przyszedł do mnie ostatnio krem w ramach współpracy, więcej w recenzji już niedługo :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz!
Obraźliwe komentarze będą usuwane, a uzasadniona krytyka zostanie :>