Witajcie Kochani!
Dziś dla Was przygotowałam spis kilku rzeczy, bez których nie wychodzę z domu. Są to moje najważniejsze "badziewia", których staram się nie zapominać idąc do szkoły. Zawsze mam je przy sobie i wieczorem sprawdzam kilka razy kieszeń kurtki czy wszystko spakowałam. Troszkę to dziwne, ale jeszcze na przystanku muszę się upewnić. Przezorna zawsze ubezpieczona! Okulary stały się moim niezbędnikiem od 1 września zeszłego roku, kiedy to po rozpoczęciu roku szkolnego poszłam je odebrać i tak o to staram się ich nigdy nie zapominać i trzymać je zawsze na nosie. Pingle zawsze pod ręką muszą być.
Już raz o nim zapomniałam i szczęście, że nie miałam wtedy cięższych lekcji i obeszło się bez zeszytów. Jednak teraz sprawdzam chyba z 20 razy czy znajduje się w kurtce, bo zdecydowanie wolę chodzić w trampkach.
Niby to nic takiego nie zjeść obiadu, ale nawet jeśli jest niedobry (co zdarza się baardzo często) to kilka kęsów się przyda dla regeneracji sił, tym bardziej że autobus mam o 15:30, więc zanim dotrę do domu i zjem jakiś dobry obiadek to trochę czasu mija. Kiedyś zgubiłam na przystanku i znalazłam dopiero następnego dnia w drodze na przystanek. Takie coś różowe rzuciło się w oczy i choć karteczka była już mokra, brudna i daleko było jej do pierwotnego wyglądu wytrzymała jeszcze pranie i pod koniec miesiąca oddałam ją w kilku częściach.
W tych czasach chyba każdy ma pod ręką komórkę, bo bez tego elektrycznego urządzonka ani rusz. Raz zdarzyło mi się zapomnieć i to było coś okropnego, bo nie miałam jak sprawdzić godziny i wszystko na oko musiałam liczyć i jak się okazało poszło mi baardzo dobrze.
W drodze do szkoły czy też do domu słucham radia zet, co bardzo mi umila drogę i czas szybciej leci, także bez słuchawek by się nie obeszło.
To już jest oczywista oczywistość, bo jak tu jechać autobusem nie mając biletu? Byłoby słabo, gdybym pewnego dnia zapomniała o tym świstku. Lepiej nie zapeszać, dlatego dmucham na zimne i czasem nawet kilka razy pod rząd wyszukuję ręką znajomego kształtu.
Pomadka to już ostatnia moja niezbędna rzecz. Nieważne jaka, byleby nawilżała moje często suche usteczka.
Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i skomentujecie :)











Masz szafki w szkole? Zazdroszczę ja muszę dźwigać te kilogramy ze szkoły do domu, z domu do szkoły. http://kisieltruskawkowy.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńgenialny nagłówek! mam podobny niezbędnik :)
OdpowiedzUsuńzapraszamy w wolnej chwili :)
Ja nie umiem wyjść bez kluczy i telefonu przede wszystkim :)
OdpowiedzUsuńteż mam taki swój spis rzeczy, które zawsze mam przy sobie :-)
OdpowiedzUsuń