hej, hej!
jest tu taka pustka, że nawet mogłabym usłyszeć echo odbijające się od monitorów (taki żarcik kosmonaucik)
Wracam, szczerze mówiąc nie wiem na jak długo i pewnie nawet nikt tego nie czyta haha
Tyle się dzieje, że nawet nie wiem od czego mogłabym zacząć, ale cóż ostatnie dni kręciły się wokół moich urodzin i mimo, że nie lubię świętować tego dnia, to w końcu 18 lat do czegoś obliguje.
W noc na pozór ważnego święta jakoś puściły mi hamulce i po prostu się rozkleiłam. Było mi bardzo przykro, że są to już 14 urodziny, a nie ma ze mną mojego taty. Nie mogłam się opanować, łzy powoli spływały po policzku, mocząc poduszkę. Nawet nie chciałam się powstrzymywać, bo po prostu tego potrzebowałam. Chyba właśnie dlatego nie lubię swoich urodzin. Kiedy powinni być bliscy ze mną, a jednak kogoś brakuje. Czasem są takie sprzeczności w naszym życiu, których po prostu nie zdołam pojąć. Zawsze mam jednak nadzieję, że coś dzieje się po coś, a wszystkie niesprawiedliwości losowe kiedyś zostaną mi wynagrodzone (niekoniecznie w dzieciach). Nie twierdzę, że jestem człowiekiem idealnym, ale z pewnością nie zasłużyłam na pewne niejasności. Chyba nie muszę pokutować całe życie za źle podjęte decyzje? W końcu jako 4 latka nie mogłam zrobić czegoś na tyle złego. No dobra, zatrzasnęłam drzwi i zbiłam wazon, ale czy to takie straszne?
Tak czy siak zakończę już te wywody cytatem wiersza ks. Jana Twardowskiego, który trafia dokładnie w sedno.
"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy"




Piękny post :D ;* wzruszający :) i ten cytat na końcu bardzo trafiony :D
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na następny post , mam nadzieję że nie będę musiała na niego tak długo czekać jak teraz :( Masz talent jeśli chodzi o pisanie :D :D Powodzenia w dalszym pisaniu :* I trzymam kciuki , aby wena nigdy Ci się nie skończyła :D